poniedziałek, 05 października 2016

Zaczynamy!

Chciałabym powitać wszystkich, którzy w swojej wędrówce po internetowej przestrzeni dotarli aż tutaj. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie na tej stronie coś dla siebie. Bez względu na to, czy jest "tułaczem" odwiedzającym przypadkowe miejsca w poszukiwaniu czegoś, na czy można po prostu zawiesić oko, czy "pielgrzymem" znającym od samego początku cel swojej wyprawy.
Ta strona jest miejscem poświęconym w sposób szczególny miłośnikom zwierząt i osobom, które chciałyby uczynić wspólne życie z nimi naprawdę szczęsliwym. Zamierzam tutaj na co dzień dzielić się swoimi doświadczeniami z pracy ze zwierzętami, jak również wiedzą na ich temat. Osobom z Łodzi i okolic chętnie służę pomocą w sposób bardziej bezpośredni.

wtorek, 06 października 2016

Socjalizacja, czyli zawieranie przyjaźni ze światem

Ostatnio wspominałam spacery z Fermim w parku, gdy był jeszcze małą nieporadną kuleczką. Wyraźnie uwielbiał te nasze wędrówki w to miejsce. Codziennie spotykał nowych psich kolegów - różnej wielkości, rasy i o różnym temperamencie. Niewielki miejski park, a tyle wrazeń. Codziennie można odkryć coś nowego, jakiś jego nowy element tego zaskakującego świata. Jednego dnia uwagę zwróciły leżące na trawniku patyki – można z nimi gonić, podrzucać, obgryzać i aportować. Cud natury! Innego z kolei zainteresowaniem cieszyła się trawa – z łatwością można ją rwać, skubać, połykać i Pani nawet nie krzyczy... Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że wszystkie młode osobniki niezależnie od gatunku – szczeniaki, kociaki, dzieciaki itd. Mają charakterystyczny dla swojego gatunku czas tzw. krytycznej socjalizacji, w którym są ogromnie wrażliwe na wszystko, co je otacza. Zapamiętują najdrobniejsze szczegóły i nadają im odpowiednie znaczenia, którym później w dorosłym życiu pozostaną wierne. Wszystkie negatywne doświadczenia tego okresu zostaną zapamiętane i wrzucone do szufladki “unikać”, natomiast pozytywne staną się motywacją do kolejnych podobnych działań. Jeszcze jedną ważną informacją jest to, że maluchy zostały obdarzone przez naturę pewnym dobrodziejstwem ułatwiającym im proces poznawania w postaci ograniczenia strachu, który na początku w dużej mierze zdominowany jest przez ciekawość. Te proporcje zmieniają się w czasie. Niezmiernie ważne jest zatem, aby zabierać szczeniaka, kociaka, czy dzieciaka w wiele różnych miejsc, pozwalać mu się bawić z innymi stworzeniami, doświadczać nowości i oswajać się z nimi. To, co zostanie poznane i zakwalifikowane jako nierobiące krzywdy, nie będzie w dorosłym życiu generowało strachu. To jest pierwszy i milowy krok w kierunku wychowania naszych małych towarzyszy na radosnych, zaradnych i zrównoważonych emocjonalnie osobników.


czwartek, 31. grudnia 2016

Strach ma wielkie oczy...

Tuż przed sylwestrem w każdej lecznicy weterynaryjnej zaobserwować można wzmożone zainteresowanie środkami uspokajającymi dla zwierząt. Sama spotykam się z wieloma pytaniami. “Dlaczego mój pies tak bardzo się boi?”, “co można by było mu podać na sylwestra?”, co zrobić, aby przestał się bać?”
Niestety nie da się z doskoku odpowiedzieć jednoznacznie na te pytania. Zagadnienie lęku i strachu jest bardzo skomplikowane, szczególnie u zwierząt, które nie potrafią nam opowiedzieć (przynajmniej tak, jak byśmy tego chcieli) o swoich problemach. Może mieć także różne źródła. Istnieje kilka rodzajów strachu, z jakimi mamy do czynienia. Może to być strach wynikający z temperamentu – zdaża się, że zwierzę już po prostu rodzi się lękliwe, ponieważ ten rodzaj lęku podlega dziedziczeniu. Bardzo istotna w takim przypadku jest wczesna socjalizacja pozwalająca wybudować pozytywne skojarzenie z jak największą ilością zdarzeń i przedmiotów. Zmniejsza to prawdopodobieństwo wystąpienia wzmożonych reakcji stresowych w życiu dorosłym. W przeciwnym razie psa i jego właściciela czeka długa oraz ciężka praca. Innym rodzajem jest strach nabyty w toku rozwoju. Jest on wynikiem nieodpowiedniej socjalizacji – dojrzałe zwierzęta zazwyczaj boją się rzeczy, z którymi nie spotkały się w krytycznym okresie rozwoju, czyli nie zdążyły wybudować z nimi pozytywnego lub neutralnego skojarzenia. Jest to zupełnie naturalna reakcja pozwalająca na przetrwanie związana z unikaniem ryzyka. Istnieje jeszcze strach wyuczony, będący następstwem traumatycznych doświadczeń.
W przypadku problemów związanych z lękiem zawsze potrzebny jest długi wywiad z właścicielami pozwalający zdiagnozować prawdziwy problem oraz obserwacja zachowania w stresującej sytuacji. Osobiście zawsze, o ile to możliwe proszę o nagrania video. Istnieje wiele metod terapii i aby była ona skuteczna niezbędna jest trafna diagnoza problemu. Czasami wystarczy zrobić bardzo niewiele, aby pomóc pupilowi poradzić sobie z przeżywanymi emocjami. Warto więc korzystać z pomocy i porad specjalistów częściej niż raz do roku w sylwestra. Pamiętajmy też o pewnej zależności – dłuotrwały, nieleczony lęk zawsze prowadzi do obniżenia nastroju, a w konsekwenji do depresji. Tak, zwierzęta także na nią chorują...


środa, 06. stycznia 2017

Wreszcie spadł śnieg...

Fermi dzisiaj pierwszy raz w życiu zobaczył śnieg... Jak co rano wyszliśmy na spacer. Niczego nie świadomy wybiegł na podwórko I nagle stanął w bezruchu. Nie wiedział, co się dzieje. Fakt, że czasami z tego wysoko tam na górze kapie woda, zostało już zaakceptowane, ale białe zimne kuleczki to już przesada! Podniósł łapę do góry I popatrzyłna mnie wymownie, jakby chciał powiedzieć “ziiimne I mokre!”. Pierwsze wrażenie najwyraźniej nie fajne, po chwili jednak szalał w nagromadzonym przez noc śniegu. Gdy wracaliśmy do domu zaczął jakby kuleć na jedną łapkę, zaniepokojona zajrzałam, aby sprawdzić, o co chodzi. Mokre kulki śniegu powbijały się między opuszki łap – odwieczny zimowy psi problem. Wielu właścicieli niesłusznie go bagatelizuje. Dobrze jest jednak po takim spacerze porządnie opłukać łapki wodą, aby spłukać sół I piasek. Mogą być one przyczyną nieprzyjemnych dla psa podrażnień oraz infekcji. Pamiętajmy, lepiej zapobiegać niż leczyć!


niedziela, 10. stycznia 2017

Reguła martwego psa

“Behawiorysta zwierzęcy” brzmi trochę jak nie z tego świata. Jest to jednak ten świat, za którym w żaden sposób nie może nadążyć już moja babcia, a także spora część starszego pokolenia.. Wszystko musi mieć swoją wykwintną, zaczerpniętą z obcych języków nazwę. Młodsze pokolenie już niczego ani nie lubi ani nienawidzi, ale stawia” lajki” i “hejty”. Nie łączą nas już więzi, a jedynie rozproszone w przestrzeni fale elektromagnetyczne. Świat ciągle się zmienia, ale przez ostatnie kilkanaście lat zmienił się wręcz nie do poznania. Mam wrażenie, że coraz ciężej jest przystosować się do otoczenia...
Gdy rozmawiam z ludźmi i wspominam czym się zajmuję, bardzo często spotykam się ze zdziwieniem. Kiedyś osoba zajmująca się zwierzętami była po prostu treserem, ewentualnie szkoleniowcem. Dzisiaj nie ma już treserów. Poprawność nie pozwala nam już “tresować”, ewentualnie możemy “trenować”. No tak, ale to słowo z kolei w żaden sposób nie nawiązuje do psychologii, a jak wiadomo bez dobrego psychoterapety dzisiaj ani rusz. W ten sposób pewnie doszliśmy do zawodu psiego psychologa:) Jednak to także nie wystarczyło. Każdy wie, że światem rządzą przecież specjaliści. Tak więc nie psi psycholog, a specjalista zachowania zwierząt!
Byty można mnożyć, a włos dzielić na czworo. Pytanie tylko po co? Obojętnie, czy jest to treser, szkoleniowiec, psi psycholog czy behawiorysta, to najważniejsze jest zagadnienie, jakim się zajmuje. Pies zanim stał się psem był wilkiem. Mieszkał w lesie i doskonale radził sobie sam. Dopóki nie spotkał człowieka... To człowiek udomowił psa, dlatego – posługując się słowami Antoine'a de Saint – Exupery'ego jest odpowiedzialny za to, co oswoił.
Zwierzętom jeszcze trudniej niż ludziom jest odnaleźć się w otaczającym nas świecie. Niejednokrotnie ich właściciele pragną, aby nie wiadomo skąd i niewiadomo dlaczego zachowywały się tak, jak oni. Co prawda nie muszą mówić i pisać, ale są zobowiązane rozumieć wszystkie bez wyjątku wypowiadane przez pana słowa. Pies ma być posłuszny i tyle. Niestety zapominamy przy tym częśto o naszych czworonożnych przyjacielach. One podobnie, jak my mają swoją emocjonalność oraz charakterystyczne dla gatunku potrzeby, których zaspokojenie jest gwarancją ułożenia i dobrego wychowania. W przeciwnym razie będą szukać spełnienia na własną łapę, co zwykle nie spotyka się z aprobatą właścicieli. Tak właśnie rodzą się problemy behawioralne. Bardzo często na konsultacjach spotykam się z sytuacją, w której właściciele widzą całą masę zachowań swoich psów, które chcieliby wyeliminować. Pies idealny to taki, który nie gryzie, nie szczeka, nie brudzi, leży i śpi. Takie warunki niestety spełnia jedynie pies, który jest martwy. Zywy z kolei musi mieć miejsce także na swoją psią aktywność – typowe zachowania wynikające z wzorca rasy. Kiedy ich tego pozbawimy, pozostanie pustka, która będzie musiała zostać czymś wypełniona. Najlepiej, gdybyśmy dając psu do zrozumienia, że dane zachowanie nam się nie podoba, umieli zaproponować inne, które dla psa będzie równie interesujące i pozwoli na wyładowane psiej energii. Nikt przecież nie chciałby, aby jego pies był martwy! Prawda?